sobota, 18 maja 2013

Dzień 11 : Witaj, Nowy Orleanie

Nareszcie. Jesteśmy w Nowym Orleanie. Nie było kłopotów, jak wtedy lot samolotem. Jednak wolę helikopter od samolotu. Jest większe prawdopodobieństwo, że wyjdzie się cało. Teraz jestem w szpitalu. Razem z Virginią czekamy aż Patricia się obudzi. Okazuje się, że to nic poważnego. Lekarze mówią, że obudzi się, jak odzyska siły. Nie mamy żadnych rzeczy i nawet nie ma kasy, by coś kupić. Jesteśmy w kropce. Pani Winkler nie dała nam pieniędzy, ale za to załatwiła nam bezpieczny transport do Nowego Orleanu. Co dalej?

1 komentarz: